Czy grab to król opału?
Rzut oka na najlepsze drewno kominkowe.
W Skrócie
Gdyby drewno kominkowe startowało w wyborach prezydenckich, grab prawdopodobnie zgarnąłby większość głosów już w pierwszej turze. Uznawany za opałowy ideał: pali się długo, równo i daje przyjemne, stabilne ciepło. Ale czy naprawdę jest najlepszym drewnem kominkowym? A może to tylko dobrze utrwalony mit?
W tym artykule zagłębiam się w szczegóły i wyjaśniam co tak naprawdę czyni grab tak pożądanym surowcem… a gdzie mogą czaić się nieoczywiste pułapki.
Podstawy - czyli co decyduje o tym, że drewno jest dobre?
W świecie opału, a zwłaszcza drewna kominkowego mierzymy się zarówno z suchymi faktami jak i z obiegowymi opiniami. Te drugie pozwalają dość szybko na wstępną selekcję:
- drewno liściaste jest lepsze, a iglaste gorsze – wiadomo
- drewno twarde jest lepsze, od miękkiego – prawda? No prawda
- a najlepszy jest grab :) - to też obiegowa opinia, a moim zadaniem jest skonfrontować ją z faktami
Parametry drewna – jak je czytać
Kluczową sprawą przy ocenie faktycznej wydajności drewna jest przyjrzenie się temu w jaki sposób kupujemy drewno. Otóż w przeciwieństwie do węgla czy pelletu – nie kupujemy ich na wagę, lecz na objętość.
I dlatego właśnie kluczowym parametrem branym pod uwagę wcale nie będzie kaloryczność – tak jak ma to miejsce przy innym opale – ale jego gęstość i twardość.
Dlaczego?
Omówmy to na przykładzie grabu i sosny:
- grab to jedno z najgęstszych drzew liściastych występujących w Polsce. W stanie suchym jego gęstość może wynosić 720 kg/m3 a nawet więcej.
- sosna to lekkie drewno iglaste, której metr sześcienny waży zaledwie 450 kg.
Bardzo szybko przekonamy się więc, że kupując metr sześcienny grabu otrzymujemy aż 270 kg drewna do spalenia.
Myślę, że śmiało możemy więc powiedzieć, że otrzymujemy więcej drewna w drewnie.
Ponadto wysoka gęstość i twardość daje dodatkowe efekty w trakcie spalania. Nie tylko zapewnia dużo większy ładunek energii, ale też drewno takie spala się znacznie wolniej i spokojniej. A to parametry bardzo pożądane podczas ogrzewania, bo nie wymagają od nas ciągłego dokładania do pieca.
Kaloryczność – czyli największy opałowy paradoks
Było już pięknie i kolorowa więc pora na zaskoczenie. Jeśli spojrzymy na kaloryczność wyrażaną w MJ/kg, to grab nie zawsze wygrywa! Co ciekawe tu na szczycie mogą znaleźć się krytykowane wielokrotnie gatunki iglaste – sosna i świerk, których kaloryczność waha się w okolicach 18 MJ, podczas gdy bohater tego wpisu oscyluje wokół 15,3-16 MJ
O co tu chodzi? Przecież miał być najlepszy??
Więc jak to możliwe, że miękka sosna ma wyższą kaloryczność niż twardy grab?
Odpowiedź jest prosta: kaloryczność podawana jest na kilogram drewna, a drewno kupujemy na objętość – na metry przestrzenne.
Czyli:
Kupując grab, dostajesz więcej kilogramów drewna w tej samej objętości niż przy zakupie sosny czy świerka.
Innymi słowy: przy takim samym rozmiarze stosu drewna, grab dostarczy Ci więcej realnego ciepła – bo jest cięższy, a więc zawiera więcej energii.
A wysoka wartość energetyczna sosny i świerku wynika z wysokiej zawartości palnej żywicy w jej drewnie. Dlatego sosna i świerk idealnie nadają jako drewno rozpałkowe, bo zapalają się szybko, dając duży ogień i ciepło w krótkim czasie.
Dodatkowo, właśnie te parametry drewna iglastego sprawiają, że to właśnie z nich produkowany jest pellet, gdzie kaloryczność jest kluczowa, bo ten z kolei sprzedawany już jest na kilogramy.
I jeszcze szybkie obliczenia
Powiedziałem już, że 1 m3 grabu to około 720 kg, a każdy z nich daje 15,3 MJ
Dla porównania sosna to tylko 450 kg drewna w m3, a każdy daje 18,1 MJ
Jak to się przekłada finalnie na ilość pozyskanych jednostek energii??
720 kg x 15,3 MJ = 11016 MJ/m3
450 kg x 18,1 MJ = 8145 MJ/m3
Jak widać grab okazuje się być wydajniejszy od sosny aż o 35% przy zachowaniu lepszej kultury spalania.
No dobrze, najlepszy, ale też najdroższy…
Tak, to kolejna obiegowa opinia z którą się spotykam. Grab jest drogi, ale wyższa cena kompensowana jest większą masą drewna, którą uzyskuje się w każdym metrze. Choć na pierwszy rzut oka wygląda to tak, że grab może kosztować nawet 40-50% więcej niż najtańsze gatunki drewna, to gdy porówna się gęstości to nagle te różnice zaczynają oscylować w granicach 5-10% i to nawet na korzyść grabu w niektórych przypadkach.
„Czyli nie taki król drogi, jak go malują”
Czy grab ma wady?
To co jest największą zaletą grabu staje się po części jego mankamentem. Gęste, twarde drewno schnie zdecydowanie wolniej od lżejszych gatunków drewna, takich jak te iglaste czy np. szybkoschnąca brzoza. By optymalnie palić grabem należy poświęcić około 24 miesiące na jego dokładne wysezonowanie. Drugą wadą jest też to, że popyt na króla jest bardzo wysoki, a to sprawia, że jego zapasy szybko się kończą, zwłaszcza tuż przed sezonem grzewczym. Dlatego warto pomyśleć o zakupach na zapas,
albo…
A co jeśli nie grab?
Jak wspomniałem wyżej duży popyt na to drewno sprawia, że czasem może się ono po prostu wyprzedać. Co wtedy?
Spokojnie – na dworze króla czekają jego godni następcy:
• Jesion – bardzo podobne właściwości do grabu, równie twardy i wydajny.
• Dąb – choć nieco trudniejszy do rozpalania, daje stabilne, długie palenie.
• Buk – piękny płomień, świetna kaloryczność, dobry balans.
• Akacja (robinia) – twarde, bardzo kaloryczne drewno, świetne do kominków.
Każdy z tych gatunków drewna zasługuje na osobny wpis… i spokojnie – będzie o nich mowa już wkrótce.
Podsumowanie
Grab zasłużenie trzyma koronę najlepszego drewna kominkowego. Jego parametry grzewcze przekonywały naszych dziadów, ojców i nas samych. Obiegowe opinie potwierdzane są przez analizy parametrów, a jedyne czego można się obawiać to to, czy znajdziecie grab w swoim składzie opału.. U mnie jeszcze jest, ale..
jak długo???
pozdrawiam
Mateusz Nowak